spiżarnia

poniedziałek, 04 listopada 2013
niedziela, 21 lipca 2013

 

Jean-Etienne Liotard, Martwa natura, 1782 

 

wtorek, 28 maja 2013

i  zawsze ten dylemat: kupowac polską wersję czy nie?

 

czwartek, 17 maja 2012

w dopasowywanie odpowiedniego gatunku do dania. lżejsze oliwy, z Ligurii, Sycylii i poludniowej Apulii pasują do jarzyn i delikatnie przyrządzonej ryby. toskańskie i umbryjskie, intensywne w smaku , nadają się do mięs, makaronów, zup i dużych ryb, jak tuńczyk czy miecznik. oliwa o owocowym posmaku z poludnia Francji, kompletnie inna niż włoska, sprawdza sie w potrawach z dodatkiem skórki cytrynowej, fenkułem i szafranem. (Shalleck) 

piątek, 06 kwietnia 2012

frederic bazille 1866

 Frederic Bazille, 1866 

środa, 08 lutego 2012

 

Pierre Auguste Renoir, 1903
 

piątek, 13 stycznia 2012

onionPierre Auguste Renoir, 1881 

 

pieczone cebule z masłem i tymiankiem (wg J. Olivera)

 duże cebule, te czerwone lepiej się prezentują (jedna na osobę);

 świeży tymianek;

 masło;

 sol.

obrać wierzchnią skórkę. odciąć plaster u podstawy, żeby stabilnie stały. u góry naciąć na krzyż tylko do połowy (mają być nacięte a nie podzielone na cwiartki). włozyć do nacięć posiekany świeży tymianek i szczyptę soli (ważne, by sol wsypać w sam środek). na wierzchu cebul polożyć małe porcje masła.  piec (np. z czosnkiem w łupinach i kurczakiem na tej samej blasze) w temp 200'C przez ok. 30 min. 

3 x p: proste. pyszne. polecam.

 

i na deser: Traviata z Natalie Dessay. sobota, godz.19-00. dwójka.
 

środa, 11 stycznia 2012

do Wenecji przyjechałem podenerwowany i nieustannie jadłem. zacząłem od langusty u Canaletta, potem zjadłem coś słodkiego, najpierw u Floriana, a następnie w jednej z cukierni Mercerie , wreszcie krwawy befsztyk w modnej restauracji na Lido. a między posiłkami odwiedzałem muzea i słuchałem Verdiego w kawiarniach na placu Swiętego Marka. w tym wszystkim było coś słodkiego i mdlącego, czego nie mogłem strawić do końca, coś nieświeżego i fermentującego, przyprawiającego o rozstrój żołądka - i w Tintoretcie i w languście, i w komnatach dozów, i nawet w Goldonim. człowiek rozgląda się po Wenecji, na ulicach, gdziekolwiek, i natychmiast czuje, ze powinien zażyć  sody. (Marai).

piątek, 11 listopada 2011

sery grądzkie mają w końcu swoją stronę !

nic tylko zamawiać. bo dobry czas na to - niskie temperatury.

smaczności!

wtorek, 18 października 2011



Luis Meléndez, 1760

sobota, 17 września 2011


Édouard Manet 1875,  Glasgow Museum

poniedziałek, 06 czerwca 2011
i pod moim nożem. 

przede wszystkim sery. wybór padł na nasze lokalne łomnickie dojrzewające  i z tych jestem szczegolnie dumna. i na korycińskie kozie dojrzewające.  i na dwa krowie dojrzewające z dolnej Austrii. 

moi faworyci- krowi z trawą na skórce obłędny, mocny, taki... barczysty. drugi autriacki równie interesujacy.  

potem łomnicki z krowiego mleka z dodatkiem ziół (które niczego nie maskują, nie udają). i choć obawiam się zawsze serów z dodatkami, ten jest pierwsza klasa. potem dojrzewający koryciński bez dodatków. najdelikatniejszy z bandy. taki... smukły (teraz żaluję, że nie spróbowałam też koziego z dynią ale sprzedawca-producent? nie wpłynął na mnie zachecająco niestety) i łomnicki kozi z kozieradką. świetny. próbowałam tez koziego z czarnuszką ale obawiam się, że po smakowaniu wielu serów moje kubki smakowe poszły na łatwiznę i nie doceniły go. 

najsłabszy? zdecydowanie dojrzewający koryciński z czosnkiem. czosnek dominuje, warczy powiedziałabym. a ser, a właściwie jego charakter, gdzieś zwiał. 

miękkie sery tym razem sobie darowałam. zreszta najczęściej mnie rozczarowują. bundze tez. tylko świeży twarożek kozi z naszym lokalnym miodem (np. z Doliny Baryczy albo z wrzosowym z Borów Dolnaśląskich). i wystarczy za inne.

dla zainteresowanych. co dwa tygodnie sobotnim przedpołudniem w Falansterze odbywa się eko bazar. można kupić produkty z podwrocławskich gospodarstw ekologicznych - sery krowie i kozie, warzywa, owoce, przetwory, pieczywo, mąki , kasze, miody.  sery z Koziej Łąki też tam są. i te od Jasia i Małgosi również.




wtorek, 19 kwietnia 2011
czwartek, 14 kwietnia 2011

Georges-Émile Lebacq 1922


niedziela, 03 kwietnia 2011
wtorek, 04 stycznia 2011

świeże oliwki [...] posypać solą gruboziarnistą, przykryć ściereczką i odstawić na 10 dni, pamiętając, że oliwki trzeba codziennie zamieszać. po 10 dniach oliwki dobrze opłukać, osuszyć i wstawić do piekarnika. piec przez 8 godzin, w letnim piekarniku, aż do pomarszczenia oliwek, które potem miesza się ze skórką pomarańczy, ząbkami czosnku, gałązkami rozmarynu. i zalewa się ulubioną oliwą.

z dobrego źródła.

 

poniedziałek, 03 stycznia 2011
.

Cristoforo Munari (1667-1720)
Vasellame di terracotta, zucca, verza, spalla di maiale e piatto con coltello Piatti
wtorek, 28 grudnia 2010

jeżowiec (loxechimus albus) ma sferyczną kościaną muszlę zbudowaną z weglanu wapnia. porusza się po dnie morskim za pomoca swych kolców, których używa też do obrony. jego jaja sa jadalne. kazdy jeżowiec ma pięć gruczołów rozrodczych, przypominających języki, o długości 5-10 cm. można je usunąć z ciała, łamiąc dolną część muszli.

jeżowce najlepiej jeść surowe i świeże, nawet żywe, aby w pełni rozkoszowac się ich smakiem, który jest jodowy, słony i bardzo silny. aby w pełni docenić ich piękno, nalezy przed połknięciem potrzymać je przez chwilę w ustach. wtedy wyczarują przed nami obraz [...] oceanu [...].

jezowiec w pikantnym zielonym sosie:

umieść surowe języki jeżowca na talerzu, przygotuj zielony sos z cebuli, posiekanej natki pietruszki, oliwy i cytryny. tę potrawę nalezy podawać z mocnym białym winem [...]. trunek zrównoważy silny smak jeżowca.

krewetki

wewnątrz jeżowca zyją małe pasożytnicze krewetki o lekkich, małych i delikatnych muszelkach. rybacy zwykle zjadają krewetki i sprzedają jaja jeżowca. krewetki spożywa się na surowo. włóż je do ust, ściśnij, wyssij z nich sok i resztę wypluj.(miro popic)


osobiście nie miałam przyjemności. widziałam tylko jak zajadano się nimi na plaży. podobno najlepsze są te z Chile, z Oceanu Spokojnego. bo smakują jak ocean.

piątek, 17 grudnia 2010

bo sezon otwarty.

dégustations d'omelettes aux truffes a Richerenches:

Samedi 18 décembre 2010 
Samedi 08 janvier 2011
Samedi 15 janvier 2011 
Samedi 22 janvier 2011  
Samedi 29 janvier 2011 
Samedi 05 février 2011  
Samedi 12 février 2011 
Samedi 19 février 2011 
Samedi 26 février 2011

menu degustacji: l'apero; omlet (3 jajka, 10 g świeżych trufli na osobę); ser, deser, kawa i wino Cote du Rhone bez ograniczeń. 

marchés aux truffes:

sobotnie targi trufli w Richerenches rozpoczynają się w połowie listopada i trwają do marca. na l'avenue de la Rabasse, na Cours du Mistral sprzedający, restauratorzy, pośrednicy, producenci i zwykli smakosze dyskutują, badają i wąchają ciała trufli, ważą torby, ustalają ceny. i w końcu dyskretnie finalizują transakcje.  

sprzedający zbierają sie wcześnie rano, ale targ ożywa około 10.00. a po 13.00, kiedy uliczki już puste, zapach trufli wciąż unosi sie w powietrzu...

Richerenches czeka. 

a polskich truflach i nie tylko, pisałam kiedyś tu.

moja namiastka. zwykły omlet z pieczarkami i oliwa białotruflową. 

*trufle en provencal

czwartek, 16 grudnia 2010


znacie? 

polskie sery zagrodowe

smacznie polecam. 

jest tez butik serowy. nic ze pusty. można zamawiać. i mam taki zamiar.

plus inny adres. bezpośrednio do producenta. sery owcze i dżersejowe czyli z mleka krów rasy jersey.  i krótka relacja z wizyty na rancho.


wtorek, 18 maja 2010

luibię połączenie lejącego miodu z serem (kozim, niebieskim).
i znalazłam kolejne wariacje na ten temat.

150 gr cukru, 100 g miodu, 100 ml wody, 150 g koziego sera

do garnka wsypać cukier, wlać miód i wodę. podgrzewać powoli i ciągle mieszając, gotować tak długo, aż cukier się całkowicie rozpuści i skarmelizuje. gorącą masę rozsmarować cienko na blasze; gdy wystygnie i stwardnieje, karmel połamać. świeży ser kozi pokroić w plastry i na każdy plaster położyć kawałek skarmelizowanego miodu. 
myslę, ze orzechy by pasowały.


400 g świeżego koziego sera, 4 łyżki siekanych migdałów, 6 łyżek miodu, świeże maliny

ser pokroić na plasterki. migdały smażyć na beztłuszczowej patelni, aż trochę zbrązowieją. dodać miód i lekko skarmelizować, stale mieszając na małym ogniu. utrzeć na pulchną masę.
na dnie formy położyć plasterek sera i nieco masy migdałowo-miodowej. w ten sposób warstwami wypełnić całą formę. odstawić na godzinę w chłodnym miejscu. wyjąć z formy, podawać ze świeżymi malinami. (obie wersje z książki georg a.weth)


poniedziałek, 17 maja 2010

wiele lat temu poczęstowano mnie tym deserem. byłem w szoku ale okazało się ze to coś absolutnie fantastycznego ! udaje się tylko wówczas, kiedy użyjesz do niego przyzwoitej jakości lodów waniliowych oraz najlepszej oliwy z pierwszego tłoczenia, jaką zdołasz kupić. włóż do miseczek po kilka gałek lodów waniliowych, skrop bardzo dobrą oliwą z pierwszego tłoczenia i oprósz małą szczyptą soli morskiej. nie potrafię wyjaśnić jak to smakuje - po prostu trzeba samemu spróbować ! (jamie oliver)

intrygujące wielce.
ktoś już próbował?

spróbowałam. i dobre. a ta szczypta soli morskiej jest absolutnie konieczna.

piątek, 28 listopada 2008



paul cezanne
, nature morte aux oignons rouges
1896-98 Musée d'Orsay, Paris

precyzyjnie.
20 g masła, 1 łyżka stołowa oleju, 500 g pokrojonej w cienkie plasterki cebuli, 100 g brązowego cukru, 1 łyżka czerwonego octu winnego, 1 łyżka rumu, 4 łyżki soku z czarnych porzeczek, 1/2 łyżeczki soli, 6 łyżek octu balsamicznego.

w rondlu o grubym dnie rozpuścić na masło z olejem. dorzucić cebulę i smażyć, mieszając przez pięć  minut. dodać cukier, rum, ocet, sok z porzeczek i sól. mieszać, aż cukier się rozpuści. zmniejszyć ogień i od czasu do czasu mieszając, dusić na małym ogniu przez 1 i ? godziny, aż cebula będzie miękka i ciemnobrązowa. pod koniec gotowania dodać ocet balsamiczny, zagotować.
to przepis z tej ksiażki.

choć prawdę mówiąc korzystam z przepisu Frances Mayes.
czyli na oko.
plasterki grubo pokrojonej cebuli (papryka też jest pyszna z tego przepisu. wiem bo wypróbowałam) zalać oliwą i octem balsamicznym posłodzonym brązowym cukrem. gotować aż plasterki się roztopią na ciągliwą brązową masę. mieszać czasem. dodać sól i pieprz. jeśli są za suche podlać ponownie oliwą i balsamico.
i już.

wszechstronne. grzanki. warzywa w każdej formie. mięso pieczone. makaron itp.

ps. wypakowaliśmy już życie z kartonów. ale o tym poźniej.

środa, 28 maja 2008

miód wrzosowy z Borów Dolnosląskich dostał unijne AOC.

ps. czasu nadal brak.
piątek, 04 kwietnia 2008
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
Cafes en Vogue
Cartes Postales Gourmand
Passage Francais
Reminiscencje Frankofońskie
Specialites de la Maison
Un Petit Apéritif