czwartek, 27 maja 2010
wtorek, 18 maja 2010

luibię połączenie lejącego miodu z serem (kozim, niebieskim).
i znalazłam kolejne wariacje na ten temat.

150 gr cukru, 100 g miodu, 100 ml wody, 150 g koziego sera

do garnka wsypać cukier, wlać miód i wodę. podgrzewać powoli i ciągle mieszając, gotować tak długo, aż cukier się całkowicie rozpuści i skarmelizuje. gorącą masę rozsmarować cienko na blasze; gdy wystygnie i stwardnieje, karmel połamać. świeży ser kozi pokroić w plastry i na każdy plaster położyć kawałek skarmelizowanego miodu. 
myslę, ze orzechy by pasowały.


400 g świeżego koziego sera, 4 łyżki siekanych migdałów, 6 łyżek miodu, świeże maliny

ser pokroić na plasterki. migdały smażyć na beztłuszczowej patelni, aż trochę zbrązowieją. dodać miód i lekko skarmelizować, stale mieszając na małym ogniu. utrzeć na pulchną masę.
na dnie formy położyć plasterek sera i nieco masy migdałowo-miodowej. w ten sposób warstwami wypełnić całą formę. odstawić na godzinę w chłodnym miejscu. wyjąć z formy, podawać ze świeżymi malinami. (obie wersje z książki georg a.weth)


poniedziałek, 17 maja 2010

wiele lat temu poczęstowano mnie tym deserem. byłem w szoku ale okazało się ze to coś absolutnie fantastycznego ! udaje się tylko wówczas, kiedy użyjesz do niego przyzwoitej jakości lodów waniliowych oraz najlepszej oliwy z pierwszego tłoczenia, jaką zdołasz kupić. włóż do miseczek po kilka gałek lodów waniliowych, skrop bardzo dobrą oliwą z pierwszego tłoczenia i oprósz małą szczyptą soli morskiej. nie potrafię wyjaśnić jak to smakuje - po prostu trzeba samemu spróbować ! (jamie oliver)

intrygujące wielce.
ktoś już próbował?

spróbowałam. i dobre. a ta szczypta soli morskiej jest absolutnie konieczna.

sobota, 15 maja 2010

świnia w prowansji


czyli powolutku zbieram siły na powrót


poniedziałek, 12 października 2009

Prowansja to nie tylko miejsce, które pokochaliśmy lata temu.
to kraina, gdzie Marianne postawiła swoje pierwsze kroki.
wspaniały zbieg okoliczności, prawda?

tam jeszcze lato...
 
nie muszę pisać jak było.
a nasz Kot jest wspaniałym kompanem w podróży. nie stwarza żadnych problemów. aż trudno uwierzyć, jak łatwe może być podróżowanie z dzieckiem.

ps. Kemotko mój gazetowy provence(at)gazeta.pl działa wiec pisz:)

co do prywatnych zdjęć - dość niechętnie je tu umieszczam. ale specjalnie na Wasze życzenie dodam ze dwa :D .
juz wkrótce.

11:49, provence
Link Komentarze (11) »
wtorek, 08 września 2009

norweski ser kozi z karmelem np. z ciemnym, wilgotnym chlebem i konfiturą malinową.
lakier do paznokci w kolorze istotnie ognistej pomarańczy.
czarowny kwiecień.
cachaca pitu
gel douche o niezwykłym zapachu najprawdziwszej słodkiej kawy.
niebieska zasłona.

poza tym ząbkujemy. siedem pierwszych poszło łatwo i sprawnie.
a teraz przyszedł bardzo ciężki czas. jest nam wszystkim arcytrudno.

i jeszcze jedno. teraz wiele teraz mówi się o książce Kazimierza Nowaka rowerem i pieszo przez Czarny Ląd. ale równolegle z korespondencjami Nowaka ukazała się książka dla dzieci pod tytułem Afryka Kazika. pięknie wydana, wzbogacona o mapę Czarnego Lądu. autorem jest Łukasz Wierzbicki, który przybliża dzieciakom najciekawsze przygody dzielnego Polaka-podróżnika.



środa, 19 sierpnia 2009

ha !
i wiecie co znalazłam?
książkę dla dzieci o wyprawie do ... ?
                                         

                                                       .... no do Prowansji rzecz jasna !






o wyprawie można jeszcze posłuchać w ramach radia dzieciom.
a tu fragment.

czwartek, 13 sierpnia 2009

doczekaliśmy się i my.
pierwszy we Wrocławiu koncert francuskich mistrzów muzycznych interpretacji: Nouvelle Vague.


dla sympatyków lounge i chillout music, jak też fanów muzyki new wave, którą Nouvelle Vague odkrywa na nowo. zespół dał się poznać jak twórcy doskonałych interpretacji klasyków new wave z lat 80, zaaranżowanych w stylu bossa novy i easy listening.
20 września 
zagrają w ramach trasy promującej nową płytę NV3.

lubię.

źródło: wrocek.pl

wtorek, 04 sierpnia 2009

juz jest. Paryż śladami pisarzy.
okazała secesja wrocławska. rarytas jak dla mnie. polecam gorąco.
promsy w radiowej dwójce. to taki mój klasyczny wyznacznik lata. więcej tu.
a poza tym nowy Ryms.
i z opóźnieniem. ZL nr 105 był o Czapskim.

z ostatniej chwili. mamy loczki i szósty ząb w drodze. i co wy na to?

piątek, 31 lipca 2009

lipcowy wieczór na plaży na polskim wybrzeżu czyli zakładamy wszystko co mamy:D
ale i tak było świetnie.
wakacje z Maleństwem są super !



wtorek, 14 lipca 2009

raz dwa raz dwa raz dwa raz dwa raz dwa raz dwa raz dwa raz dwa
i
trzy.

dostrzeżony dziś rano.

zmiany są takie szybkie.

to cudowne ale tez troszkę smutne.
z jednej strony wspomaganie jej rozwoju a z drugiej pragnienie by czas trochę zwolnił...

bo cały mój świat każdego dnia inny


czwartek, 09 lipca 2009

sama kiedyś tego słuchałam. a to nadal istnieje. radio dzieciom.
a czy ktoś pamięta bajki z taśmy słuchane przez telefon ?
byłam przyklejona do słuchawki.


wtorek, 07 lipca 2009



wieczorem rozpocznie się 63. międzynarodowy festiwal teatralny w Awinionie

tegoroczne spotkanie ludzi teatru i widzów będzie poświęcone w dużej mierze kulturze śródziemnomorskiej. stanie się tak za sprawą artysty stowarzyszonego z festiwalem, którym jest w tym roku kanadyjski reżyser i aktor libańskiego pochodzenia - Wajdi Mouawad. funkcja artysty stowarzyszonego polega przede wszystkim na współudziale w układaniu programu festiwalu. na ten program złoży się zresztą między innymi kilka przedstawień samego Mouawada.

do śródziemnomorskiego nurtu festiwalu wpisuje się również po części polski element programu. w Awinionie wystąpi zespół Nowego Teatru z Warszawy z przedstawieniem (A)pollonia w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego. spektakl ten jest w dużej mierze oparty na tekstach klasycznych autorów greckich.

w pierwszym festiwalowym przedstawieniu - Wojnie synów światła z synami ciemności, w reżyserii Izraelczyka Amosa Gitai, wystąpi między innymi Jeanne Moreau.(polskieradio.pl)
i nota w GW.

i oczywiście program OFFu.
grande opening parade.

ps. my w tym roku mamy inne destynacje ale za rok mała Marianne odwiedzi niewiele starszą Carmen i maleńkiego Frederica.
oj, będzie bal....

piątek, 03 lipca 2009

wydawnictwo słowo obraz terytoria stworzyło nową serię terytoria dzieciom.
na razie dwie pozycje. zobaczymy jak będzie dalej.


kalimba i drewniaczek - fajne zabawki.

a ja zachorowałam na muminkowe foremki do ciastek
i liściaste zakładki do książek.
:D
i bardzo spodobała mi się seria z cyklu w co się bawić.
szukam podobnych.

ps. trwają dwa maratony czytelnicze.

peryferia i kolorowe czytanie.

czwartek, 02 lipca 2009

jedno z najwazniejszych moich wydarzeń kulturalnych.
piąty juz Brave Festival.
kameralne koncerty, wystawy, spektakle i pokazy filmowe.
i znów A Filetta z Korsyki.
i są również warsztaty dla dzieci.

w tym roku udało się zaprosić m.in. koreańską szamankę, która wykona rytuał kut. tradycyjnie odprawiany jest on, aby zapewnić dobre zbiory, obfite połowy czy udany ożenek. rytuał zostanie odprawiony na barce zacumowanej przy Ostrowie Tumskim.
wystąpią również m.in. tancerze z Indii, przedstawiciele plemienia Wagogo z Tanzanii, Alim Qasimov, który zaprezentuje azerskie pieśni miłosne oraz irkucki zespół, który przedstawi ocalałe obrzędy z dorzecza Angary.
gośćmi festiwalu będzie również 14 tybetańskich mnichów, którzy przebywają na wygnaniu w klasztorze Sherab Ling w Indiach. wciągu kilku dni festiwalowych usypią oni z piasku kolorową mandalę w intencji mieszkańców i gości Festiwalu Brave.
więcej tutaj


a dochód z biletów tegorocznej edycji zostanie przeznaczony na pomoc dla nepalskich dzieci.

blog festiwalowy

piątek, 26 czerwca 2009

deszcz we Włoszech! letni deszcz ze śliwkowego nieba, powietrze jak wielkie wino, zapach jagód i jeżyn, świeżych liści i trawy, w tle przydymiony zapach beczki. zapach wybuchający znienacka, gdy woda opłukuje ulice z letniego pyłu, drzewa nagle budzą się z letargu, tysiącletnie kamienie oddychają. ta krótka chwila pomaga uzmysłowić sobie, jak gęsty, charakterystyczny jest zapach włoskiej ulicy: zapach kawy, ciastek posypanych cukrem pudrem, wieczorem niewątpliwie zapach drogich perfum. żadnych woni organicznych, panujących na ulicy barcelońskiej czy paryskiej, żadnych psich sików, stęchlizny starego metra, rybiego targu. deszcz, podobnie jak upał, jest tu lekki, powietrzny,
jest tylko częścią całości o zdecydowanie pastelowej, przyjaznej oku i innym zmysłom kresce.(bońkowski)

poniedziałek, 22 czerwca 2009

kiedyś odnalazłam tam część mojego dzieciństwa, szum płyty winylowej, zapach kaset audio, odrętwiałe nogi gdy siedzac na dywanie słuchałam wciaż tych samych opowieści, wieczorne nadstawianie ucha, bo powtarzalność przecież wtedy była atutem. teraz skompletowałam te skarby dla Marysi. moje bajki wzruszają a te nieznane ciekawią a jakże.
projekt
bajki-grajki - od sześciu lat co miesiąc ukazuje się nowy tytuł. jest zatem w czym wybierać. to  bajki z płyt winylowych z lat 70. i 80. najstarsza jest bodaj 1969 roku.
najczęściej słuchamy tych moich, tych rymowanych, tych króciutkich. pomimo upływu lat (ponad dwudziestu) bez najmniejszego problemu odnalazłam ich zdania i teksty piosenek w zakamarkach pamięci.

odkryłam świetną kolekcję ksiażek Cała Polska czyta dzieciom
i świetną serię Mistrzowie Ilustracji
i wyszperałam wiersze dla Krzysia a.a. milne.
i fajne strony z gadżetami dziecięcymi:
fafarafa
  i  pikinini.

a! i coś dla rodziców Podróż bez końca Magrisa.

piątek, 19 czerwca 2009
poniedziałek, 04 maja 2009




wczoraj trzecia miesięcznica Marysi.
jak ten czas leci...

ps. feta była szparagowa:D

wtorek, 21 kwietnia 2009

jeden z moich ulubionych.
un coeur en provence

wtorek, 14 kwietnia 2009



vincent van gogh cyprysy 1889


cyprysy  zaprzątają mnie ciągle, chciałbym zrobić z nich coś podobnego do obrazu słoneczników, bo dziwi mnie, że nikt ich jeszcze nie namalował tak, jak je widzę. w liniach i proporcjach są piękne niczym egipski obelisk. a zieleń jest tak wyjątkowym szczególnym odcieniem. to czarna plama w oświetlonym słońcem krajobrazie, ale to jeden z najciekawszych czarnych odcieni, lecz nie znam drugiego, który byłby trudniejszy do uchwycenia. tutejsze cyprysy trzeba widzieć na tle błękitu, a dokładnie mówiąc, w błękicie. (van gogh)


czwartek, 09 kwietnia 2009
wtorek, 07 kwietnia 2009

le Clezio? niech będzie Le Clezio, choć nie mam pojęcia co by tu o nim... le Clezio odwiedził mnie z żoną wkrótce po moim przybyciu do Vence i wywarł jak najlepsze wrażenie, poważny, inteligentny, szczery. dramatyczny (ma 27 lat) i skupiony. bardzo urodziwy, a bardziej jeszcze fotogeniczny, więc Express i inne revues walą jego fotografie na całą stronę.

prasa widzi w nim czołową sławę literatury francuskiej a l’heure de promesse, jest już znany w Europie, skatalogowany jako przyszły Camus Francji, ludzie przystają, gdy idzie ulicą. dwadzieścia siedem lat, a już trzy powieści (ci Francuzi,rzeczywiście...).

pomijając niewygodny fakt tej nieco karkołomnej pozycji, Le Clezio —tak mi się zdaje — jest zagrożony z dwóch stron. pierwsze niebezpieczeństwo, to gatunek życia jaki mu przypadł w udziale, zbyt rajsko-idylliczny. zdrów, krzepki, opalony wśród kwiatów Nicei, z ładną żoną, krewetki, rozgłos i plaża... czegóż chcieć więcej? jego powieści dyszą mrokiem nieprzeniknionym najskrajniejszej rozpaczy, gdy on sam, młody bóg w majteczkach kąpielowych, zanurza się w lazury słone Morza Śródziemnego. ale ta kontrowersja jest zbyt naskórkowa, aby go mogła naprawdę skompromitować i dopiero drugi Jad, o wiele bardziej przenikający, staje się wehikułem tej pierwszej trucizny. ten drugi jad, to uroda.

musiałbym go znać, gdy miał lat czternaście, trzynaście, aby móc o tym coś konkretniejszego powiedzieć. tak jak go widzę obecnie, on broni się przed urodą przede wszystkim głosem — który jest niespodziewanie gruby, męski, solidny — tudzież krańcowym tragizmem swej wizji świata, a także heroizmem postawy etycznej. mimo to zdarzają mu się pewne koncesje, jego żona, na  przykład, tez jest ładniutka i mają samochodzik sportowy niezłej marki, niemniej przystojny. a też uważam za bardzo znaczące i charakterystyczne iż mieszkają w Nicei na placu, który się nazywa Ile de Beaute. nie będę twierdził, naturalnie, że umyślnie ten plac sobie wybrali, ale w życiu zdarzają się takie zbieżności niedyskretne, demaskujące ukrytą tendencję... ten przypadek, moim zdaniem, nie jest wyłącznie przypadkiem.

le Clezio tedy składa się z kontrastów: z jednej strony uroda,zdrowie, sława, fotosy, Nicea, róże, samochodzik, z drugiej ciemność, noc, pustka, samotność, absurd, śmierć. ale jego największa trudność to, iż w nim dramat staje się urodziwy, powabny. on się buntuje, „młodość, nie wiem co to jest, to nie istnieje”, powiedział w którymś wywiadzie... ale nie wziął pod uwagę, że młodym nie jest się dla siebie samego, młodym jest się dla innych,poprzez innych. jedyne co by go mogło uratować, to śmiech.  (Gombrowicz)




La Baie Des Anges - Nice Soleil Fleurs
 
Marc Chagall 1962

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Cafes en Vogue
Cartes Postales Gourmand
Passage Francais
Reminiscencje Frankofońskie
Specialites de la Maison
Un Petit Apéritif