niedziela, 03 kwietnia 2005

Jan Paweł II

Pośród samotności, chaosu i przemocy był czystym źródłem.

Co teraz z nami będzie?

sobota, 02 kwietnia 2005




    Gorący letni wiatr-

   Cienie skrzydeł wiatraka

     Płyną po trawie  

                                           Lorreine Ellis Hall

 

 

Pan Alfons, podczas swoich częstych pobytów niedaleko Fontvieille,

chętnie odpoczywal wsłuchując się w opowieści cykad.

Pewnego dnia zdecydował.

Chciał kupic pewien młyn w okolicy i w nim zamieszkać.

Niestety. Nie udało mu sie zrealizowac tego postanowienia.

 

 

"Mon moulin ne m'appartint jamais. Ce qui ne m'empêchait pas d'y passer de longues journées de rêves , de souvenirs , jusqu'à l'heure où le soleil hivernal descendait entre les petites collines rases, dont il remplissait les creux comme d'un métal en fusion, d'une coulée d'or toute fumante".

  

 

Ale udało mu się napisać  "Les Lettres de mon Moulin".

 

 

 "Le premier charme de ce recueil est de restituer les odeurs de la Provence et d’y  camper des personnages pittoresques : le curé gourmand, l’amoureux, le poète, le berger, le joueur de fifre, les voyageurs de la diligence… Dans ce recueil Daudet parvient aussi à allier tendresse et malice. Il se moque avec gentillesse des manies d’un pape avignonnais, des douaniers paresseux , d’un prêtre épicurien, ou d’une femme légère… "

 

 

Jak również przygody  "Tartarin de Tarascon", 

który stał się  literackim typem sympatycznego francuskiego południowca,

uroczego fanfarona przechwalajacego sie swymi niesamowitymi przygodami.

 

 

Do poczytania dla prowansalskich maniaków:

http://site.ifrance.com/hibouq/Romans/Classiques/Daudet/Moulin/moulin.html 

 

piątek, 01 kwietnia 2005
Marzy mi się  upalne popołudnie  na tarasie wyłożonym kamieniem. 
Kamieniem, ktory wiele pamięta.
Teraz przyjemnie chłodzi  bose stopy.
Stopy zmęczone wędrowką po ścieżkach pośród dzikiego  tymianku.
Stary platan osłania mnie przed południowym słońcem. 
Cień rzucany przez gałęzie plecie wielowątkową opowieść.
Z oddali zagubionej wśród kamienistych dróg i starych gajów oliwnych

dobiega dzwięk dzwonu.
Spokój.
Ręka leniwie sięga po słodkie owoce. Czuję smak soczystego koloru tej ziemi.
Pamięć nie istnieje.
Jest tylko teraz.
Siesta.
A cykady cierpliwie próbują zagłuszyć myśl, że wcale mnie tu nie ma.
wtorek, 29 marca 2005

Wróciłam.Znów u siebie.Wszystko moje. Swięta poza mną.I prawda jest taka,że cieszę się, że to juz koniec. Z reguły myśli się o końcu wolnego,o powrocie do rzeczywistości, o ulotności przyjemnych chwil. U mnie jest odwrotnie.Cieszę się z powrotu.Tesknię do codziennej mnie. Swięta to dla mnie ciężar. Może zbyt mało uwagi poświęcam wymiarowi religijnemu. Może nie jestem rodzinna. Może to zwykle lenistwo. Nie wiem. Jeszcze nie wybrałam. Wiem za to, że znow jestem CAŁA.

niedziela, 27 marca 2005

Wczoraj wołalam-RATUNKU!!!! Dziś z ulga stwierdzam, że nadszedł. Uspokoiłam się, wyciszyłam. Nie jestem u siebie. Właściwie nic nie muszę robić.Jest nawet przyjemnie.I co roku to samo mnie zastanawia.Dlaczego nie cierpię Swiąt?

sobota, 26 marca 2005

Czy szaleństwo przygotowań zostanie zrownoważone przez błogi spokój ?

Czy to możliwe?

Dlaczego tak łatwo wchodzimy w rolę perfekcyjnych organizatorów?

Wyłączam sie na dzis.

Poszukam wołającej mnie książki.

Oto mój plan.

Dzis zaczynam.
To trudne.
Myśli trudno zamienic w znaki.
Ale to stan tymczasowy.
To jak etiuda.
Z czasem palce nabiorą sprawności a myśli giętkości.
1 ... 26
 
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Cafes en Vogue
Cartes Postales Gourmand
Passage Francais
Reminiscencje Frankofońskie
Specialites de la Maison
Un Petit Apéritif