Blog > Komentarze do wpisu

wspomnienie z Bretanii

jej krajobraz powraca do mnie jak uczucie cudownej swojskości we śnie i na jawie. jakbym tam coś zostawił. targ rybny w Morlaix. czerwone nadmorskie skały w Tregastel, ciemnoniebieska woda, poważna i wyniosła przyroda. w Roscoff kilkusetletnie drzewo figowe w pewnym ogrodzie. w St. Malo rybacy żyjący i pracujący ciężko i niemo według prastarego, odwiecznego rytuału, ceremonii ustalonej przez współistnienie żywiołu morskiego i miasta. ale to rekwizyty, kostium wspomnienia. a to, co przemawia do mnie nieustannie z tego krajobrazu, woła i wzywa, to nieuniknioność losu, jakbym kiedyś już tam żył. bywają takie pejzaże. nagle zamykają człowieka w sobie i próżno im sie opierać. (Marai)

 

czwartek, 29 grudnia 2011, provence
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/12/30 10:20:07
piękne! też tak mam z Morawami :-)
-
2012/01/08 12:54:21
tak...
bywają takie pejzaże.
słodka niewola.