Blog > Komentarze do wpisu

z dziennika

le Clezio? niech będzie Le Clezio, choć nie mam pojęcia co by tu o nim... le Clezio odwiedził mnie z żoną wkrótce po moim przybyciu do Vence i wywarł jak najlepsze wrażenie, poważny, inteligentny, szczery. dramatyczny (ma 27 lat) i skupiony. bardzo urodziwy, a bardziej jeszcze fotogeniczny, więc Express i inne revues walą jego fotografie na całą stronę.

prasa widzi w nim czołową sławę literatury francuskiej a l’heure de promesse, jest już znany w Europie, skatalogowany jako przyszły Camus Francji, ludzie przystają, gdy idzie ulicą. dwadzieścia siedem lat, a już trzy powieści (ci Francuzi,rzeczywiście...).

pomijając niewygodny fakt tej nieco karkołomnej pozycji, Le Clezio —tak mi się zdaje — jest zagrożony z dwóch stron. pierwsze niebezpieczeństwo, to gatunek życia jaki mu przypadł w udziale, zbyt rajsko-idylliczny. zdrów, krzepki, opalony wśród kwiatów Nicei, z ładną żoną, krewetki, rozgłos i plaża... czegóż chcieć więcej? jego powieści dyszą mrokiem nieprzeniknionym najskrajniejszej rozpaczy, gdy on sam, młody bóg w majteczkach kąpielowych, zanurza się w lazury słone Morza Śródziemnego. ale ta kontrowersja jest zbyt naskórkowa, aby go mogła naprawdę skompromitować i dopiero drugi Jad, o wiele bardziej przenikający, staje się wehikułem tej pierwszej trucizny. ten drugi jad, to uroda.

musiałbym go znać, gdy miał lat czternaście, trzynaście, aby móc o tym coś konkretniejszego powiedzieć. tak jak go widzę obecnie, on broni się przed urodą przede wszystkim głosem — który jest niespodziewanie gruby, męski, solidny — tudzież krańcowym tragizmem swej wizji świata, a także heroizmem postawy etycznej. mimo to zdarzają mu się pewne koncesje, jego żona, na  przykład, tez jest ładniutka i mają samochodzik sportowy niezłej marki, niemniej przystojny. a też uważam za bardzo znaczące i charakterystyczne iż mieszkają w Nicei na placu, który się nazywa Ile de Beaute. nie będę twierdził, naturalnie, że umyślnie ten plac sobie wybrali, ale w życiu zdarzają się takie zbieżności niedyskretne, demaskujące ukrytą tendencję... ten przypadek, moim zdaniem, nie jest wyłącznie przypadkiem.

le Clezio tedy składa się z kontrastów: z jednej strony uroda,zdrowie, sława, fotosy, Nicea, róże, samochodzik, z drugiej ciemność, noc, pustka, samotność, absurd, śmierć. ale jego największa trudność to, iż w nim dramat staje się urodziwy, powabny. on się buntuje, „młodość, nie wiem co to jest, to nie istnieje”, powiedział w którymś wywiadzie... ale nie wziął pod uwagę, że młodym nie jest się dla siebie samego, młodym jest się dla innych,poprzez innych. jedyne co by go mogło uratować, to śmiech.  (Gombrowicz)

wtorek, 07 kwietnia 2009, provence

Polecane wpisy

  • najsłynniejsza opera Haendla

    opera rara. Cezar w Egipcie . dziś .dwójka. godz. 20:00.

  • *

    puste godziny, nic nieznaczące zdarzenia, ogłupiający banał codzienności. nuda podróży. smutek podróży. kto o tym napisze? kto się do tego przyzna? kto strząśni

  • zbiorek na dziś.

    zachwycający Nowy Jork . prowansalskie Mysterium Paschale w najnowszych ZL. kino włoskie . poczytaj mi, mamo. księga druga. podrózowac, pisać. czuczu i myśla

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/13 21:36:27
Ach, piekny Le Clezio! Dziekuje za ten fragment dziennika Gombrowicza...
-
2009/04/15 21:10:13
le clezio to dla mnie czysta karta. czas mu sie przyjrzec.
pozdrawiam ciepło.